 Zapraszam Was do lektury kolejnego wywiadu. Jak już zauważyliście na zdjęciu jest Grzesiek Kaczmarczyk, znany również jako Kancik. Szósty z kolei drużynowy Czarnej 13 wnikliwie analizował wszystkie pytania, w końcu jednak się zebrał i na nie odpowiedział a więc i ja nie zwlekam i go publikuję.
Kasia: Jak zaczęła się Twoja przygoda z harcerstwem? Grzesiek: Na raty, możnaby powiedzieć. Mój brat - Koruś był już kilka lat w Czarnej Trzynastce i postanowił mnie "wciągnąć". Byłem wtedy chyba w 7 klasie. Akurat w tym czasie nie było w drużynie nikogo w moim wieku tylko same "stare konie" i może to mnie zniechęciło. Po roku jednak okazało się, że zebrała się spora ekipa moich rówieśników i wtedy się zaczęło na dobre. Pierwszy "majowy", potem obóz w Warchałach. Złapałem bakcyla. Każda zbiórka to była niesamowita zabawa. Drużynowym był wtedy Mirek Krogulec - Krowa (moim zdaniem najlepszy wódz za moich czasów). To wtedy załapałem się do składu, który wygrał Opal.
K: Opowiedz nam o latach kiedy byłeś drużynowym Czarnej Trzynastki. Ile osób było w drużynie, co robiliście na zbiórkach? G: Z perspektywy czasu muszę powiedzieć, że dopiero w momencie, kiedy przekazywałem funkcję drużynowego Młodemu Lockowi, byłem tak na prawdę gotowy do pełnienia tej funkcji. Dwa lata minęły bardzo szybko, zbliżała się matura i - jak to zwykle bywa - trzeba było pożegnać się z czynnym życiem harcerskim. Trzeba jednak zaznaczyć, że gdy zostałem drużynowym, skład CT był nieco przerzedzony - powoli harcerstwo przestawało być modne. Poza tym odszedł właśnie (dość liczny) maturalny rocznik i zrobiło się nieciekawie. Pamiętam, że jeździliśmy do szkół odwiedzając najstarsze klasy, reklamując drużynę i zachwalając zbiórki. . Udało się wtedy nakłonić kilku łobuziaków do wstąpienia w nasze szeregi :-) Z czasem powstał nowy męski zastęp - Kruki, a Jaskółki liczyły chyba ze 13 dziewczyn (gdy przejąłem drużynę były tylko dwie). Na zbiórkach zawsze było trochę ćwiczeń z musztry, trochę zabawy, dużo śpiewu. Staraliśmy się dość często organizować zbiórki w terenie np. na Psich górkach. Zawsze było tam fajnie. Niestety nie zawsze miałem ciekawy pomysł na temat zbiórki, ale miałem za to dobrych zastępowych i chyba w dużej mierze im zawdzięczam pewien rozkwit drużyny.
K: Czy chcesz aby Twoi synowie byli kiedyś harcerzami? Jeśli tak to w jakiej drużynie?:> G: Na to pytanie chyba nie muszę odpowiadać. A może nawet powinienem się obrazić... ;-)
K: Masz kontakt z dzisiejszym harcerstwem. Czy w Czarnej Trzynastce dostrzegasz tą sprzed lat? G: Z tym kontaktem jest bardzo cieniutko. Ostatnio nawet nie mogłem zostać na Wigilii, bo mi się Kacper w progu zaparł i nie chciał wejść do harcówki. Niestety, proza życia. Zdominowały nas codzienne obowiązki a jak znajdziemy chwilkę wolnego czasu to statamy się go wykorzystać na odpoczynek. Często przychodzą chwile refleksji, szczególnie jak się jakieś stare fotki ogląda. Bardzo miło wspominam te czasy. Czy dostrzegam tą sprzed lat? Szczerze mówiąc zauważyłem, że odrobinę się pozacierały niektóre zwyczaje, trochę pozmieniały niektóre obrzędy czy ich elementy. Ludzie jednak są podobni jak kiedyś - grupka pozytywnie zakręconych zapaleńców, trochę zwariowanych dowcipnisiów itp. Zawsze tak u nas było i może dlatego drużyna przetrwała tyle lat i rozwinęła się w Szczep. Gratuluję Wam tego i chyba dumny z Was jestem.
K: Czy chciałbyś jeszcze podziałać jako harcerz? G: Chciałbym kiedyś (wspólnie ze starą kadrą) zorganizować wam jakiś biwak. Osobiście sam przeżyłem taką imprezę i było niesamowicie. Był to biwak czerwcowy na Łapowiskach. Przygotowali go "nasi starzy": Krowa, Locek, Urko i inni. Chwała im za to. Jest jakaś tęsknota za takim skautowym życiem i tamtymi czasami, ale niestety to już nie wróci. Cieszę się, że trafiłem do Czarnej Trzynastki.
Pozdrawiam całą ekipę i życzę Wam takich samych wspomnień po 30-tce. ;-) ... i korzystając z okazji chciałbym pozdrowić także najlepszy na świecie zastęp ŻUBRY!!!
|