|
Ruszamy z nową stronką, jest więc i nowy wywiad :) Tym razem przeprowadziłam go z Pawłem Mielczarkiem, znanym bardziej pod ksywką "Melon". Zapraszam do czytania!!!
To dzięki harcerstwu jestem......
Kasia: Jak to się stało że znalazłeś się w szeregach Czarnej 13? I czy od samego początku przyjaźniłeś się z Paszczakiem? Melon: Moja historia przystąpienia do szeregów Czarnej 13 była niesamowita. Zacząć muszę jednak od tego, że wcześniej byłem w 7 RDHS. Nastąpił pamiętny Zlot Hufca Radomsko w 1993 roku. Poznałem wtedy dh. Agnieszkę Miarkę. Dalszym postępem sytuacji zajął się już dh. Tomasz Pukacz (ps. Garnek). Zwabił mnie podstępem do pokoju w domkach na stanicy gdzie czekała już na mnie ta druhenka o której już wcześniej wspomniałem. Nasze próby ucieczki przez okno spełzły na niczym, ponieważ druhowie z CT (kto to naprawdę był to już niestety nie pamiętam) czekali za nim uniemożliwiając nam ten desant. Po chwilowej rozmowie zostaliśmy jednak wypuszczeni. Po tej całej zabawnej sytuacji poznałem właśnie dh. Paszczaka i dh. Kigena. Znajomość z dh. Kigenem nadal trwa ale nie potoczyła się tak szczęśliwie jak znajomość z dh. Paszczakiem. Po namowach właśnie tych wspaniałych druhów wstąpiłem szczęśliwie do CT. Chwała również dh. Garnkowi że zaaranżował całą tą sytuację. Gdyby nie on moje losy mogły by się potoczyć inaczej. I nie poznałbym tej wspaniałej drużyny jaką była, jest i będzie CT.
K: Wydawaliście razem Trzynastaka. Czy 8 wydanych numerów to dużo czy mało? I co sądzisz o kontynuacji waszej pracy przez Pawła Dudka i jego ekipę? M: Ach ta nasza wspaniała gazetka. Aż się zła w oku kręci. Pomysł wydawania gazetki był wręcz wyśmienity. Radziliśmy sobie z tym jak mogliśmy. Maszyna do pisania pożyczona od dh. Świątka (chyba do tej pory stoi u dh. Paszczaka na szafie) była bardzo nam pomocna. Na owe czasy i tak byliśmy szczęściarzami że ją posiadaliśmy. Kroiliśmy wydanie tak jak tylko umieliśmy i jakie dane nam były warunki technologiczne. Druk nakładu był możliwy dzięki dh. Gruszce (siostrze dh. Paszczaka). Chwała jej za tą pomoc w realizacji. Z tych zaistniałych sytuacji które wymieniłem wnioskuję że 8 numerów to jest dużo. Uwierzcie mi moi drodzy nie było łatwe na te czasy coś takiego stworzyć. Dlatego jesteśmy dumni że tyle numerów wydano. Kontynuacja naszej pracy podjęta przed Magdę Pukacz i Pawła Dudka dolała nam szczęścia w serca nasze. Poczuliśmy wtedy że nasza praca nie poszła w zapomnienie i coś znaczy dla ludzi którzy teraz aktywnie działają w harcerstwie. Życzę im dalszych sukcesów z wydaniem Trzynastka. Tak wielkich żeby przerośli oczekiwania czytelników.
K: Co sprawia że pomimo upływu lat wciąż świetnie dogadujesz się z coraz młodszymi pokoleniami Trzynastaków? M: Ciężkie pytanie. Nigdy nad tym się nie zastanawiałem, co to sprawia i że tak jest. Dla mnie to rzecz normalna. Teraźniejsze i późniejsze pokolenia wg mojego odczucia nie jest młodsze, i nigdy nie będzie. Wiem że dzielą nas lata ale za to łączy nas harcerstwo - i to jest najważniejsze. Nigdy nie okazuję ludziom tego że są młodsi i ja również nie chce aby mnie postrzegali jako starszego, chcę abyśmy byli rówieśnikami. Według mnie wszyscy jesteśmy równi. Miło mi jest jak harcerze lub zuchy mówią mi „cześć" zamiast „dzień dobry". Zaistniała kiedyś taka sytuacja. Idę sobie ulicą a tu jakieś widać zuszki mnie poznały. Minęli mnie i jeden do mówi do drugiego : „Ty to nie był Melon?". Mnie aż się miło zrobiło że mnie młode pokolenie jeszcze rozpoznaje. Widać nie pochłonęła mnie jeszcze szarość tego życia. Dzięki młodym ludziom stare wspomnienia odżywają i chciało by się zatrzymać czas. To jest coś wspaniałego przebywać z tym gronem, bo gdzie są ci ludzie co kiedyś byli? Pozostała nas garstka - wiecznie młodych...
K: Przez kilka dni gościłeś na obozie w Jeleśni, wcześniej pojawiłeś się na zimowiskach... Jak oceniasz pracę szczepu i ludzi którzy go tworzą? M: Gościłem na wymienionych przez Ciebie wyjazdach dzięki waszym zaproszeniom. Dziękuję wam że o mnie nie zapominacie. Z miłą chęcią uczestniczę na takich wyjazdach jeżeli tylko czas mi na to pozwala. Nieraz to aż przekładam swoje plany tak aby tylko z wami być. Taki niezapowiedziany wyjazd w takiej wspaniałej atmosferze jest ładowaniem mych akumulatorów na codzienny byt. Niezapomniani ludzie - niezapomniane wspomnienia. Nie mnie jest dane ocenianie szczepu i ludzi wchodzących w jego skład. Ale jeżeli dajesz mi takie prawo to powiem Ci tylko jedno. Jakby mi się coś nie podobało coś z waszej pracy to bym wam powiedział. Nie mam żadnych zastrzeżeń. Dowodem na to jest że ciągnie mnie do szczepu i do wspólnego przebywania z wami. Najlepszym dowodem na waszą dobrą pracę jesteście sami. Wasze uśmiechnięte i szczęśliwe twarze mówią same za siebie. Więc nie patrzcie na potknięcia, bo takie zawsze będą. Ale zostawiajcie je za plecami i dążcie do tego co najlepsze. Tak jak do tej pory miało to miejsce.
K: Czy twoja harcerska przeszłość wpłynęła na to, kim teraz jesteś? Jakie harcerskie ideały są Ci nadal bliskie? I czy kiedykolwiek żałowałeś że wybrałeś harcerstwo a nie coś innego? M: Harcerska przeszłość? To nie przeszłość. To nadal trwa i nigdy nie nazwę tego przeszłością. Jestem takim samym człowiekiem jak byłem parę lat temu. Wnioskuję to ze słów ludzi którzy mnie znali wcześniej i znają do dziś, a powiedzieli mi to wprost. Dzięki harcerstwu nauczyłem się żyć pięknymi chwilami i nie dać się tym złym. Pomoc ludziom, szacunek dla innych i wiele innych wartości, które mógłbym wymieniać bez końca, to dało mi właśnie harcerstwo. Jakie te cechy mam w sobie to już osądźcie sami. Ideały harcerskie dają wzory którym ciężko dorównać. Ja marzę tylko żeby z każdym z nich mieć jedną cechę wspólną. To dla mnie już wtedy będzie bardzo dobrze. Czy ja kiedyś żałowałem że wybrałem harcerstwo? Nigdy w życiu! Przecież to jest najwspanialsza rzecz jaka może spotkać człowieka. Spotkała i mnie. Jestem szczęśliwy z tego powodu. I nie ma na ten temat w ogóle dyskusji, że mógłbym żałować - nie ma takiej możliwości.
K: Dziekuję bardzo za wywiad!
|