| Wywiad z Kasią Przepiórą |
| Wpisany przez górnicka | |||||||
| środa, 10 marca 2010 21:38 | |||||||
|
Hans: W drodze wstępu winien jestem wyjaśnić dlaczego to ja podjąłem się roli osoby, która tym razem będzie, szumnie rzecz ujmując, prowadzić wywiad z osobą, która uznana jest albo zasługuje na bycie określanym mianem Trzynastaka godnego uwagi. Na to pytanie tym trudniej będzie odpowiedzieć gdyż nie do końca świadom jestem dlaczego to robię właśnie ja. Najprościej rzecz ujmując czynię to z czystego przekonania, że tak jak wiele osób, tak i osoby Kasi Przepióry również, w tych wywiadach brakuje bardzo. Z racji na fakt, że to ona zazwyczaj przepytuje innych tak domyśleć się nie trudno, że sama z sobą uczynić tego raczej nie mogła a gdyby to nawet uczyniła zostałoby to odebrane jako przejaw pychy czy megalomani. Aby więcej nie zanudzać przechodzę do części głównej czyniąc to z dziką przyjemnością ;)
Później nastał czas, kiedy to bardzo chciałam mieć jakąś funkcję w Bursztynowej, tzn. zastępowej, albo drużynowej (pamiętam że z Dominiką Szwed snułyśmy nawet plany założenia własnych drużyn, wymyślałyśmy nazwy itp.) Byłam strasznie zawiedziona kiedy te funkcje mnie omijały, bo wydawało mi się że jestem na to doskonałą kandydatką. Niestety (albo stety) wtedy tylko ja tak myślałam ;)
Oczekiwałam dobrej zabawy i się nie zawiodłam – dzięki harcerstwu moje życie było bardzo kolorowe i pełne przygód. Ale do tej dobrej zabawy doszła również ciężka praca, która zaczęła się w momencie objęcia przeze mnie funkcji drużynowej. No właśnie – w młodości czułam się niedoceniona, ale kiedy byłam w Czarnej 13 Asia Kina postanowiła na mnie postawić i powierzyła mi funkcję drużynowej. I spełniło się moje marzenie! Choć oczywiście nie było tak różowo jak myślałam na początku. Miałam chwile zwątpienia, momenty w których nie miałam już siły – z jednej strony szkoła, z drugiej strony rodzice.... ale kiedy tylko widziałam uśmiech na twarzach moich harcerzy – wszystko znów stawało się takie proste! O tym, że zostanę komendantką szczepu nawet nie śniłam.
Przede wszystkim uważam że trzeba marzyć i trzeba robić wszystko, aby marzenia się spełniły. Ja sama miałam ich sporo i większość z nich się spełniła – przede wszystkim spełniły się moje praktycznie wszystkie marzenia związane z funkcją drużynowej. Spełniło się też moje prywatne marzenie – spotkałam harcerza który umie grać na gitarze ;) Z marzeń niespełnionych – przechodni puchar komendanta hufca zdobywany na Zlotach Hufca nie trafił do Bursztynowej ale wierzę, że niedługo to nastąpi i wtedy będę mogła powiedzieć że moje marzenie się spełniło! Zastanawiałam się już kiedyś nad momentami, w których byłam chyba najbardziej dumnym człowiekiem na świecie. I wybrałam takie 3: Opal 2004 - Bursztynowa 13 po raz drugi w historii otrzymała nagrodę dh Rosi. Stojąc wtedy na scenie, słysząc słowa piosenki śpiewane przez Asię Kinę przypomniałam sobie początki mojego drużynowania, kiedy na zbiórki przychodziło po kilka osób... przypomniałam sobie pierwszy biwak z BT, otrzymanie granatowego sznura, obozy, zbiórki z tymi ludźmi... Byłam wtedy tak strasznie dumna i szczęśliwa! Tego się nie da opisać słowami, ale wtedy spełniło się moje największe marzenie, marzenie o którym myślałam przez co najmniej 2 lata. Ta chwila naprawdę mnie uskrzydliła! Opal 2005 - Wtedy to Bursztynowa 13 zajęła na Opalu II miejsce w konkursie piosenki. Ta duma była zupełnie inna niż ta rok temu - wtedy byłam dumna z siebie, teraz byłam dumna z Kseni - że udało jej się wyśpiewać II miejsce. Ksenia poradziła sobie wspaniale z drużyną, choć na pewno miała trudniejsze zadanie niż ja - ja bowiem tworzyłam drużynę praktycznie od początku, a Ksenia musiała kontynuować coś co dobrze funkcjonowało. No i udało jej się - drużyna się dalej rozwijała, co pokazała właśnie na Opalu. Byłam dumna tak jak matka z córki! Święto Chorągwi Łódzkiej 2006 – jako komendantka szczepu mogłam podziwiać Czarną 13, która podczas apelu maszerowała jako drużyna sztandarowa chorągwi. Patrzyłam na naszych wędrowników, słuchałam słowa o drużynie płynące z głośników... i duma rozpierała moje całe ciało. Gdybym mogła pewnie krzyczałabym: „Oni są nasi, ja też jestem w tej drużynie, jesteście wspaniali!”. Jeszcze jedną rzeczą z której jestem dumna jest chwila, w której patrzę na skład naszych drużyn. Bardzo cieszy mnie to, że doszliśmy do takiego etapu, w którym podstawę Bursztynowej 13 tworzą cytrynowe zuchy, a Czarną 13 zasilają osoby z Bursztynowej 13 (a wśród nich znajdują się i dawne zuchy). To znak, że „wsiśtko zmiezia w dobjym kiejunku” :) Jeżeli mogłabym cofnąć czas to wcześniej wstąpiłabym w szeregi Bursztynowej 13. Od 1 klasy podstawówki chodziłam do klasy z osobami, które były w zuchach i w Bursztynowej, a dopiero w 5 klasie poszłam na moją pierwszą zbiórkę. Jeśli chodzi o inne rzeczy – w mojej pracy harcerskiej popełniłam wiele błędów, ale to one mnie ukształtowały, wytyczyły dobre ścieżki.
W moich życiowych planach wiele miejsca zajmuje nasz szczep. Ale chcę się również rozwijać w innych dziedzinach życia, dlatego jeśli się uda to we wrześniu zniknę na kilka miesięcy, ponieważ chciałabym bardzo wyjechać na wymianę studentów gdzieś zagranicę. A co będzie po powrocie? Na pewno będę miała wiele zapału i chęci do pracy i jeśli tylko czas na to pozwoli to będę działać tak aktywnie jak teraz. Zapewne moim głównym polem służby stanie się nasz DziKI krąg, ale życie jest tak zaskakujące że sama nie wiem co będzie jutro a co dopiero za rok! Moja dzika strona?? Ja cała jestem dzika – ze strony prawej i lewej, od góry i od dołu, a także od środka. Szczególnie od środka :)
Hans: Dziękuje Kasiu ;) Choćby dlatego że szybkość reakcji Twojej na wywiad masz lepszą niż niejeden młody człowiek którego reakcja jest opóźniona ;)
|
|
Guests are shown between [].
Only registered users are allowed to post
ul. Sierakowskiego 19 97-500, Radomsko Woj. łódzkie Polska komendant@czarnyszczep.pl +48 668 299 640
Masz pytanie/ problem/ chcesz zapisać się do którejś z drużyn działających w szczepie? A może chcesz nam wysłać pocztówkę z wakacji? Nasza skrzynka czeka na wiadomość od Ciebie!