|
Kasię Ociepę chyba każdy zna. I choć teraz ma troszkę mniej czasu, to dla nas zawsze go znajdzie, o czym znaczy chociażby tak szybka odpowiedź na zadane pytania. Zapraszam do przeczytania wywiadu z uśmiechniętą dziką Kasią znaną również jako Ociepka.
Kasia P: Jak to się stało, że zostałaś harcerką?
Kasia O: Wszystko się zaczęło, kiedy miałam 13 lat… Magiczna liczba i to nie mogło się stać w lepszym momencie. Tak na marginesie dodam, że z tą 13 wiąże się moje całe życie (albo ja doszukuje się niebanalnych z nią związków) otóż mieszkam w mojej willi przy Księżycowej 13, w numerze telefonu mam 13, wstąpiłam do 13 Bursztynowej Drużyny Harcerek (jeszcze wtedy drużyna była żeńska) kiedy miałam 13 lat… a dzisiaj jechałam tramwajem 13 :) Wszystko to za sprawą Magdy Danielskiej, która mnie zaprowadziła na zbiórkę. A z tej zbiórki doskonale pamiętam dh drużynową Magdalenę Geniusz w żółtej koszulce RMF FM! Wciągnęłam się strasznie! I opowiem anegdotkę, którą część osób powinna kojarzyć. Otóż w tej całej fascynacji postanowiłam jak najszybciej kupić sobie mundurek! Pojechałam więc do Częstochowy i zmierzyłam odpowiedni rozmiar. Ale dziwna pani za ladą, patrząc na mnie wymownym wzrokiem znad musztardowych okularów, zapytała: „No ale jaki chcesz sznur?!” Ja otworzyłam jedynie usta ze zdziwienia („Jaki kurde sznur???”), poczym pani przewróciła oczami i powiedziała pod nosem „…przecież nie granatowy od razu…” i wlepiła mi szary. Ale to nie koniec! Zapytała jeszcze o kolor chusty. Przerażona, nie wiedziałam przecież, bąknęłam, że drużyna się nazywa Bursztynowa 13… i wyobraźcie sobie, że taki kolor był! Szkoda tylko że nasze barwy były czarne z bursztynową lamówką! Pięknie odstrojona stawiłam się na zbiórce. Przez dłuższy czas byłam rozpoznawana w Czarnej jako ta Kasia od mundurka!
KP: Który z etapów w twoim harcerskim życiu wspominasz najlepiej? Który wniósł najwięcej do twojego życia? Bycie szeregową, zastępową, drużynową zuchów, czy może działalność w kręgu instruktorskim?
KO: Każdy z tych etapów był dla mnie czymś innym, i nie mogę powiedzieć, że któryś był najlepszy. W mojej pracy harcerskiej ciągle się coś działo i zarówno działalność zwykłej szeregowej jak i odpowiedzialność drużynowej zuchowej czegoś mnie nauczyła. Szeregowa – pierwszy smak harcerstwa, pierwszy obóz w Bieszczadach, bitwa błotna ze Steryną na czele… Potem zastępowa Syren – 100 pomysłów na ciekawą zbiórkę, niesamowity kontakt z moimi druhenkami, pierwsza odpowiedzialność za kogoś… potem znowu szeregowa – ale na krótko, już w Czarnej, bo wraz z Kasią Mickiewicz dostałyśmy misję zaopiekowania się gromadką zuchów („oczywiście tylko na początek – potem kogoś znajdziemy”) i co? Zakochałam się! Jakie to jest niesamowite uczucie, kiedy patrzysz jak twoje dzieci, które pochłania ciekawość tego co dla nich przygotowałam! Mówią, że szkoda, że zbiórka dopiero za tydzień… Nasz pierwszy OPAL, zaangażowani rodzice, kochane zuchy – tak Wam świetnie poszło! Byłam niesamowicie dumna, w trakcie występu niedowierzałam a uśmiech nie chciał zejść mi z twarzy! I ta łezka w oku – łezka radości, łezka spełnienia… Potem jeszcze bardzo ciekawe zajęcie finansisty szczepu! A teraz dziK.I. – oaza spokoju.
KP: Jak to jest być dziką? :) I jak oceniasz działanie Kręgu na przestrzeni tych kilku lat?
KO: Sam fakt utworzenia kręgu był dla mnie czymś szczególnym, a mianowicie nadzieją na to, że będę mogła dalej działać, coś robić. Tak bardzo bałam się tego, że mając pracę, nowe życie, harcerstwo odejdzie w zapomnienie… Cieszę się, że jest krąg, że mobilizuje chociażby do wspólnych spotkań i obrad. Żałuję, że przez ostatni owocny dla naszego kręgu rok niestety nie byłam czynnym uczestnikiem i ominęło mnie wiele imprez, ale o owocach tej pracy świadczy nagroda Rosi.
KP: Który wyjazd w gronie Trzynastaków wspominasz najmilej i dlaczego?
KO: Bieszczady za fantastyczny klimat, który się tworzył pomimo deszczowej pogody, słynne „ukamilanie”, Hans z gitarą (chociaż nie było Cię na całym obozie to naprawdę zapadłeś mi w pamięci wraz z piosenką „Znaczek”), bitwa błotna, metoda Kamy na przemakające buty (podpaski ze skrzydełkami)… ale inne też były świetne!
KP: Czy wykorzystujesz do tej pory zdobyte w harcerstwie umiejętności? Jeśli tak to jakie?
KO: A to ciekawe pytanie! Hmm… rozpalanie ogniska za pomocą jednej zapałki? Nieeee :-) Wiele z umiejętności organizacji imprez wykorzystałam na studiach, robiłam projekty festynów, biwaków, gier terenowych. Pierwsza pomoc – na szkoleniu z pracy. Zabawa w „Słoneczko” na obozie sportowym ;P węzły na kursie żeglarskim, gra na gitarze na szkolnych występach, studenckich ogniskach… Harcerstwo to od prawie 10 lat całe moje życie, nie wyobrażam sobie jak ono by wyglądało bez harcerstwa! „Harcerzem raz- harcerzem całe życie!”.
KP: Jakie masz plany na swoją instruktorską przyszłość?
KO: Chciałabym działać na tyle na ile mi na to pozwoli praca. Jestem otwarta na wszelkie pomysły. Może jakiś obóz Trzynastaków w Maroku zorganizuję? ;) hihihi
|