|
Zapraszam do przeczytania kolejnego wywiadu - tym razem przeprowadziłam go z Kamilą Bedlechowicz znaną również jako Kama. Jaskółka z krwi i kości szybko uporała się z odpowiedzia na te kilka pytań.
Kasia: Jak to się stało że znalazłaś się w kręgu Trzynastaków? Kamila: Do drużyny wciągnął mnie chyba wszystkim znany Rafał Garbaciak, Hans, J23 ;). Poznaliśmy się przez Nasze siostry, które zgadały się na CB Radio . Zaczęło się od nauki gry na gitarze, której niestety nie ukończyłam. To dzięki Niemu trafiłam do zastępu Jaskółek, w tym czasie zastępową była Magdalena Szwed (Szwedka). Osoba wspaniale sprawdzająca się na tym stanowisku, która potrafiła zarazić innych pasją do harcerstwa. Było warto, w końcu to dzięki temu miałam okazję spędzić część żywota w gronie świetnych ludzi i przy okazji się czegoś nauczyć ;)
Kasia: Czy wybór Twojej pracy był w jakimś stopniu związany z miłością do munduru lub innym elementem życia harcerskiego? Kamila: W zasadzie pracę zdobyłam zupełnie przypadkowo i sama się dziwię, że mi się udało. Choć tak naprawdę mundury obecnie widuje bardzo rzadko :) pracując jako pracownik cywilny :). Sentyment do mundurów chyba jednak ciągle jest ;)
Kasia: Jaki wyjazd z Czarną 13 wspominasz najlepiej i dlaczego? Kamila: Chyba każdy z Nas, a przynajmniej większość najmilej wspomina pierwsze wyjazdy. U mnie były to zimowiska w Bąkowej Górze oraz obóz wędrowny w Bieszczadach. Drużyna była bardzo zgrana i byłam dumna z tego, że mam tak wspaniałych znajomych. Właśnie podczas tych wyjazdów nabierałam coraz większej ochoty na zostanie harcerką. Czego nie żałuję i mogę tylko innym polecić, co tez robię przy nadarzającej się okazji :)
Kasia: Działałaś jeszcze w drużynie kiedy powstała Bursztynowa 13. Jak wspominasz okres, kiedy jeszcze nie byliśmy szczepem, a już „coś" tworzyliśmy? Kamila: Działałam, ale jakoś tak się złożyło że nie brałam udziału przy tworzeniu drużyny. To był genialny pomysł bo zawsze jest to jakieś przejście z zuchów. Szczep zawiązał się już gdy byłam poza drużyną. Ale to powód do dumy :)
Kasia: Czy możesz przybliżyć nam przygodę „z kołem" którą miałaś wspólnie z Gienią i Agnieszką Łukomską? Kamila: Byłyśmy razem na wakacjach nad morzem w Kołobrzegu. Gdy wracałyśmy stopem do domu, w jakimś mieście (niestety nie pamiętam już dokładnie gdzie) Agę niespodziewanie napadło koło od samochodu ciężarowego. Co dziwne facet jechał w przeciwnym kierunku. Od samochodu odłączyło się ;) koło, odbiło od drzewa i wpadło na Agę, która spokojnie siedziała gdy my łapałyśmy stopa. Była wzywana policja, która sporządziła notatki, zawiozła nas do szpitala w celu sprawdzenia sprawności Agi, czy jej się nic nie stało. Następnie Panowie policjanci zawieźli nas do Poznania na stację PKP. I zabronili dalszej podróży stopem. Tym sposobem czekaliśmy parę dobrych godzin na pociąg do Radomska a bilet kupiłyśmy za ostatnie pieniądze :P Aga jeszcze przez długi czas miała pamiątkę w postaci gigantycznego siniaka przedstawiającego bieżnik koła. Na szczęście nic się nie stało.
Kasia: Czy chciałabyś jeszcze „podziałać" w drużynie lub szczepie? Kamila: No baaa, pewnie, chętnie się przyłączę do wszelkich działań. Niestety z racji oddalenia od Radomska, nie mam zbyt wielkiego pola manewru :( Ale gdyby co to ja chętnie :)))
Kasia: Dzięki za wywiad!
|